O włos od sukcesu - czyli lewniwe karpiowanie
Upalna końcówka kwietnia (26°C w cieniu) zachęciła mnie do spędzenia "leniwego" dnia wędkarskiego. Postanowiłem poćwiczyć łowienie ryb spokojnego żeru. Wybrałem metodę gruntową a samą przynętę zamierzałem podawać na tak zwanym "włosie". Nie będę też ukrywał, że poszedłem trochę na łatwiznę wybierając jedno z komercyjnych łowisk.
Garbuski na zakończenie sezonu
Tym razem w końcówce sezonu zima była łaskawa, w zasadzie do samego końca roku na "cieplejszych" lub płynących wodach możliwe było wędkowanie tradycyjnymi metodami. Kończące sezon, grudniowe wyprawy obdarowały mnie ładnymi okoniami, drobnymi szczupakami oraz sandaczami.
Kluczem do sukcesu było namierzenie obrzeży miejsc, gdzie zimują ryby spokojnego żeru oraz odchudzenie zestawów. Cienka plecionka, główki 4-6g i stosunkowo małe przynęty...


